
między majem a grudniem rozwarstwiam się w delirycznej wiosce, ja i oni w strefie zdemilitaryzowanej. po kilku bezsennych nocach, we Francji gnije mięso, kurczą się ściany. wtedy wszyscy w Giverny wierzą, że Światło znajdzie drogę: spieni się na winie z dzikiego bzu, skoczy nad zbożami, skona na monolicie.
[kruche życie monolitu zawiera się pomiędzy poczęciem w psychodelicznym kanionie a samobójczą śmiercią.]
