
cierpka żywica zawsze wycieka ze mnie o świcie. w jakiś specyficzny, indywidualny sobie sposób, deterytorializuję się- przegotowane grzyby, spragnione komary, więcej kwasu chlebowego. modus bycia (w): miedzianych parkach i aloesowo-arbuzowych klatkach schodowych. stosunek betonu do gleby zaciska mi się na płucach- kożuch na gruntowym mleku. on mówi mi per Jasność i rozciąga się między wierzbami. on ma czarne oczy i bladą skórę. on rozprasza się w kierunkach i celach o których nie należy milczeć.
