
w jej obrys pożyczony
oddech układa się knebel
znośnie dopiero kość obojczyka
pęka w ramionach biały zawias
z miłości nie do niej
staję się cieczą wyciekam
poza kadr pokoju poza pościelą
zasypiam we wnęce
szyi nie ją przymierzam
pod powieką


w jej obrys pożyczony
oddech układa się knebel
znośnie dopiero kość obojczyka
pęka w ramionach biały zawias
z miłości nie do niej
staję się cieczą wyciekam
poza kadr pokoju poza pościelą
zasypiam we wnęce
szyi nie ją przymierzam
pod powieką