Przez dyskurs krytycznoliteracki przetacza się co jakiś czas debata o liryce zaangażowanej. Sam skłaniam się ku poglądowi, że każda twórczość jest w jakiś sposób, oczywiście nie zawsze bezpośredni i nie zawsze pozytywny, społecznie zaangażowana. W końcu społeczeństwo i poezja mają wspólny rdzeń – język. To prowadzi jednak do wniosku, że nie tylko ta grupa, ale i cały numer mógłby znaleźć się pod szyldem tkanek społecznych, w końcu każdy wiersz ma jakąś polityczną implikację. Jednak w tej grupie zgromadziliśmy teksty, w których owa implikacja stanowi rdzeń i główny przedmiot zainteresowania. W tkankach organicznych kluczowa była relacja pomiędzy człowiekiem a językiem, w rakowych pomiędzy językiem i tekstem, a w zebranych tutaj utworach na pierwszy plan wysuwa się relacja między podmiotami rozumiana jak najszerzej – społecznie.
Nie wszędzie jednak polityczna refleksja jest równie łatwo dostępna, mieszkaniowy tryptyk Gawina jest pełen słów kluczy, ale już w wierszu „W oczekiwaniu na służby” Michała Janika, do dostrzeżenia atomizacji ukrytej pod płaszczykiem zróżnicowania, charakterystycznego dla późnego kapitalizmu, potrzebny jest interpretacyjny wkład. Borowiak zestawia czerstwy chleb i kamienie szlachetne w wierszu przywodzącym na myśl barokową martwą naturę, postapokaliptyczna perspektywa na zakumulowane dobra pozwala podsumować się słowami Vanitas vanitatum…. Wiersze Martyny Rogackiej najlepiej poddają się metaforze tkanki jako grupy komórek wiążących się ze sobą we wspólnym celu, którą Dawid nakreślił we wstępie. Chociaż w wierszu „Cosa nostra (CIT-8)” pojawia się i rak, i życie, i syntetyczny cyborg, to sens tego miszmaszu nie pozostawia wątpliwości: chodzi o wspólnotowy, utopijny impuls. U Mokrzyckiego sprawa zaangażowania jest jeszcze bardziej wyrazista, zestawienie amerykańskich turystek i ich dziadków oglądających te same wzgórza „z okien bombowców”, jest emblematyczne dla obydwu utworów nadesłanych przez autora, jednak te, mimo prostego obrazowania zostawiają miejsce na refleksję wykraczającą poza południową Azję, zwracają uwagę na szersze procesy globalizacji. Najbardziej nieoczywistym wyborem w tym dziale jest Piotr Okniński. Jego wiersz pokazuje relację społeczną w skali tak małej, że jej socjologiczny wymiar pozostaje prawie nieuchwytny, a jednak ryzykowne odsłonięcie się podmiotu pozostaje uniwersalne i kluczowe dla każdej sytuacji międzyludzkiej zarówno w mikro-, jak i w makroskali.
[1]M. Mokry, Solarysze, Wrocław 2025
